Jednak taki czterema kółkami nie jest Cinquecento, o którym marzyłem, a… Volkswagen Golf II !

Kiedyś ten samochód był marzeniem wielu Polaków, dziś niezasłużenie przypięto mu łatkę auta dla dresiarzy. Auto zostało zakupione w 2004 roku, czyli w zasadzie w apogeum popytu na Golfy II. W tym roku, tak samo jak III RP, Golfik obchodzi swój okrągły jubileusz. W odróżnieniu jednak od Polski, która ma się dobrze, a będzie miała jeszcze lepiej, auto jest już nadgryzione zębem czasu. Rdza pojawia się systematycznie, a wraz z nią zaprawki. Tak czy inaczej, Golfem jeździ się całkiem przyjemnie. Czuję, że to ja panuje nad autem, a nie elektronika. Samochód przejechał około 360 000 km. Mogę już z dumą powiedzieć, że to będzie moje drugie po Audi auto. To nic, że ma dwadzieścia lat, to nic że przejechał te 360 000 km. Czuć w nim ducha tych szalonych lat 80. Tak się cieszę, że go mam !