Przyzwyczailiśmy się do tego, że jubileuszowe, limitowane wersje powstają glównie w przypadku kultowych i ważnych aut w historii motoryzacji.

Tata Indica w Europie do takich aut się nie zalicza. Na Starym Kontynencie nie była żadną rewolucją, ani też nie zaskakiwała czymś innowacyjnym. W Polsce auto sprzedawane jest od września, ale produkowana jest już od dziesięciu lat. W rodzimych Indiach uważa się ją jednak za przełomowy samochód. Przynajmniej dla hinduskiej motoryzacji. Był to pierwszy pojazd, który został stworzony samodzielnie przez konstruktorów Tata Motors.

Z tego też powodu wylansowano wersję 10th Anniversary, opartą już na nowej generacji Indici. Oferowana jest tylko w białym kolorze, przy czym dach pomalowano na czarno. Logo i chromowaną listwę polakierowano na złoto. Wygląda więc to co najmniej kiczowato, ale dodaje to autu jeszcze większej oryginalności, za którą tak lubię Indicę. Do tego pięcioramienne, aluminiowe felgi, radio i system grający firmy Blaupunkt i jasne wykończenie wnętrza. Każdy egzemplarz ma swój indywidualny numer, co jest typową cechą limitowanych wersji. Samochód oferowany jest z dwoma silnikami – wysokoprężnym Quadrajet o mocy 75 KM, który jest niczym innym jak znanym fiatowskim dieslem 1.3 Multijet oraz benzynowym Safire o poj. 1.2 litra i mocy 69 KM. Benzyniak jest konstrukcją hinduskiego producenta.